piątek, 21 sierpnia 2015

13. Trzydziestolatki i totalna zajebistość.

- Chryste, kto to?! - dziewczyny podskoczyły na dźwięk dzwonka jak dwie cziłały.
- Kurna, mam fonofobię. - Natalia złapała się za lewy cycek. - I zawał. - Zgięta w pół poczłapała do domofonu.
- Marika z Justyną! - Obwieściła zszokowana, odruchowo przeglądając się w lustrze.
Alicja, również lekko poruszona, sięgnęła po błyszczyk.
- Czemu jesteśmy zdenerwowane?
- Bo mamy Marikofobię.
- Przy niej zawsze czuję się jak bym cała była z bazaru.
- A ja mam psychozę, że stół jest brudny, bo nigdy go nie dotyka.
Dźwięk dzwonka do drzwi ponownie zatelepał Natalią .
- Heeeeeeeeeej!!
Do mieszkania weszły dwie eleganckie kobiety. Wszystkie cztery wyściskały się szczerze i z zaangażowaniem.
- Ale pięknie wyglądasz!
- Zwariowałaś? Czuję się strasznie!
- Czemu?
- Jestem gruba, daj spokój, zobacz na te ręce! - Marika wysunęła przed siebie anorektyczne odnóże niczym pająk.
- Acha. A czego się napijecie? - Gospodyni dyplomatycznie zmieniła temat i zaczęła nerwowo szamotać się między szafkami.
- Ja mam Prosecco! - Justyna mościła się na krześle, zezując z ukosa na flipsy.
-  Łoł, super! A ty?
- Ja dziękuję. - Marika przyoblekła uśmiech kogoś, komu obcy jest problem alkoholowy. Natalia może by jej uwierzyła, ale ją znała.
- Praca? Ciąża?
- Praca.
- Próbowałaś czasem nie pracować?
Marika zaśmiała się z egzaltacją.
- Muszę. - Odparła enigmatycznie.                                
Natalia postanowiła nie pytać, czemu musi, gdyż bała się, że to przez żakiet i torebkę, które przyjaciółka miała na sobie.
- Wody? - Spytała więc.
- Z cytryną mogę? Oczyszczam się.
- Acha.

W tym czasie Alicja z Justyną popijały już Prosecco. Justyna powoli, Alicja szybciej.
- Co tam oglądacie? - Natalia podeszła do nich, z radością zapalając papierosa.
- Justyna pokazuje zdjęcia z wakacji. - W oczach Alicji Natalia dojrzała ostrzeżenie. Zajrzała im przez ramię w telefon. - Kto to?
- Kari. - Odparła Justyna od niechcenia.
- Acha? A Kari to jest?
- Karina.
- Acha?
Wszystkie trzy spojrzały na nią badawczo.
- Dobra, rozumiem już, ktoś strasznie znany. A z czego?
- Jest taki kawałek Nie zostawiaj mnie. - Alicja przyszła jej z pomocą.
- Nie opuszczaj mnie. - Justyna poprawiła ją z lekkim zniecierpliwieniem.
- A tymi ustami da się śpiewać? - Natalia roześmiała się oglądając teledysk, na którym kobieta wiła się na plaży przyobleczona w przeźroczyste prześcieradła. - A to jakaś bliska znajoma?
Justyna cmoknęła ustami niczym ogromną małżą. - Po prostu znajoma. Ale super dupa prywatnie. Zupełnie nie taka, jaką kreują ją media.
- Acha. A to media jej kazały wytarzać balony w piachu i czochrać w spazmach doczepiane włosy? - Natalia znów za późno zorientowała się, żeby nie żartować. Koleżanka lekko nadąsana schowała telefon.
- A gdzie byłyście?
- Saint Tropez. Z Matim byliśmy i tam ją poznaliśmy. Podeszła do nas i spytała czy chcemy dołączyć do ich paczki. Jak normalna osoba!
- Acha. A wy gdzie na wakacje? - Natalia zawsze czuła potrzebę zabawiania po równo wszystkich swoich gości, a Marika wypiła już swoją wodę i zaczynała się wiercić.
- My to pracujemy. Ale na weekendy będziemy latać - Paryż, Barcelona, Rzym.
- O, my też chcemy z Matim na jakiś weekend się jeszcze wyrwać! - Justyna przebudziła się z marazmu.
- No co ty! To trzeba się zgadać koniecznie! - Marika aż zjadła flipsa z emocji.
- Tak! Karina zresztą też mi ostatnio pisała na fb, bo mam ją w znajomych, że się wybiera, więc może razem?
- Totalnie!
- A widziałaś w necie, jaki kostium miała ostatnio w Miami?
- Nie?
- To patrz! - Justyna z nową nadzieją wyciągnęła telefon i przysunęła krzesło do Mariki.
- Zajebisty! - Z uznaniem potwierdziła Marika.
- I obiecała, że mi taki sam załatwi. Bo ona wiesz, ma wszędzie znajomości. Może dla ciebie też załatwi, mogę spytać! Tysiąc pięćset, ale warto.
- Totalnie!
- Mati mój to się w ogóle mega zgadał z tym jej facetem. Wiesz diety, odżywki. On w ogóle ma swój klub crossfit w Warszawie i tam chodzą chłopaki z Miłości na Rogato, ten aktor, jak on się nazywa z tego filmu o wojnie, tancerze z You Can Glance i w ogóle różne gwiazdy. Już tam byliśmy z Matim, bo mamy zniżkę.
- No co ty! My też myśleliśmy o crossficie!
- No co ty! To musicie się wybrać z nami! Napiszę tylko do Kariny, kiedy oni będą, bo ona teraz ma jakieś koncerty w Pindorzycach, i jest w masakrycznych rozjazdach. A w ogóle to pożyczyła mi mega kieckę tego projektanta Maćka Lenia, mam na dole w Miniaku, chcesz zobaczyć?
- Pewnie! A od kiedy ty Miniakiem jeździsz?
- Mati mi kupił, bo powiedział, że już nie może patrzeć, jak się w tym Fordzie męczę!
- No daj spokój, ja niedawno jeszcze jeździłam Kią!
- No co ty!
- Nawet kamery z tyłu nie miała!
- To jak ty parkowałaś?
- Nie parkowałam, zwariowałaś?
- Prosecco się chyba skończyło. Idziemy zobaczyć tą kieckę?
- Totalnie!

Chwilę potem w mieszkaniu na poddaszu zapanowała cisza. Cisza tak cicha, że Natalię speszył świst własnego oddechu. Z zakłopotaniem podrapała się po głowie. Później po policzku, po szyi, później po czole.
- Nie drap się. Nerwowo się drapiesz.
- Chyba mam zaburzenie kontroli impulsów.
- Myślisz, że z nami coś jest nie tak?
- Myślę, że jesteśmy totalnie za mało fajne.

Trzydziestolatki wyrosły już z porównywania się. Ale mają koleżanki. Chciałyby mieszkać gdzieś na odludziu. Zbierać myśli z widokiem na ocean. Medytować i wspomagać pracę jelit. Ale mieszkają w Warszawie. Płyną, nie zawsze tam gdzie chcą. Czasem chciałyby wrócić do czasów, kiedy wszystkie jeździły rowerem. Ultranaiwne. Bez cech przystosowawczych do bycia zajebistym. Bez facebooka. Kiedy wszystkie ubierały się w lumpeksach, a fryzury kosztowały je tyle co grzebień. Kiedy ważniejsze były czyste intencje, niż czysty stół, a żadna nie myślała nawet, żeby cokolwiek sobie powiększać. Dziś zaczynają już czuć przez skórę, że to nie starość będzie ich największym wrogiem. Ale zajebistość.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz