środa, 26 czerwca 2019

Matki 30tolatki - 4. Wyparcie.

          Kiedy zaparkowali pod Szkołą Podstawową niebo nad Ursynowem już ciemniało. Powietrze było ciepłe i lepkie, a Natalia poczuła przez chwilę, jak zapach rozgrzanego wieczoru przynosi jej wspomnienia beztrosko sączonych alkoholi i mnogiej liczby tańców przewracańców pośród jezior, lasów i nadmorskich wydm. Przez chwilę jej umysł rozprzężył się od tej nabiegłej z nienacka przyjemności, ale zaraz potem truchcikiem powrócił na swoje nowe miejsce, do oblężonych nerwozami okopów. Natalia zamrugała, by pozbyć się sztucznego wrażenia, że jest zrelaksowana i westchnęła boleśnie.
- Piętnaście minut spóźnienia. - Orzekła. - Nie wiem czy jest w ogóle sens tam wchodzić.
Tomek pogłaskał ją po ręku.
- Jest. To trwa dwie godziny, zobaczysz, na pewno wszyscy się pospóźniali. Chodź.
- Ty nie idziesz. - Przypomniała mu, ale jakoś ciszej i bez przekonania.
- Dobra, poczekam w samochodzie. - Odparł Tomek, ale Natalia jakby go nie słyszała.
- Nie ma sensu wysłuchiwać tych potworności, skoro i tak nie bierzesz w tym udziału.- Spojrzała na niego, jakby czekając, aż jej przytaknie.
- Nie będę przy porodzie, już ci obiecałem.
Natalia zamilkła.
- Nienawidzę cię. - Powiedziała nagle i wyszarpnęła swoją dłoń z rąk Tomka.
- Czemu teraz?
- Za to twoje perfidne cwaniaczenie! Łatwo jest zgrywać bohatera jak jest się obok wszystkiego! Taki jesteś spokojny! Taki opanowany! Taki zgodny! Pewnie, że chętnie zostaniesz sobie w aucie! Będziesz sobie słuchał muzyczki i skrolował internet przez dwie godziny. A to ja oczywiście musze zataszczyć to krowie cielsko do jakiejś sali od zetpetów i razem z jakimiś pojebanymi instamateczkami słuchać, czy lepiej żeby mnie nacieli, czy żeby mnie rozerwało!
- Chyba lepiej, żeby nacieli? - Tomek nagle poczuł potrzebę, żeby coś doradzić.
- Nie kurwa! Nie lepiej właśnie! Rozdarcie się szybciej zrasta! Nienawidzę cię!! Nienawidzę tego, że o tym czytasz w internecie, jak jakiś pojeb! A potem jeszcze kurwa wywlekasz te swoje mądrości, jakbyś chciał poprawić ocenę na koniec roku. Chcę, naprawdę chcę, żebyś kiedyś chociaż jakieś kamienie musiał urodzić albo cokolwiek. Nie kamienie kurwa, arbuzy! Chcę żebyś umierał ze strachu i żeby wszyscy o tym wiedzieli, co cię czeka i  wyobrażali sobie ciebie rozkraczonego, tonącego w śluzie, plaźmie i krwi. Żeby obcy faceci wkładali w ciebie łapy aż po łokcie, żebyś skamlał o śmierć, a na koniec żebyś się zesrał.

wtorek, 18 czerwca 2019

Matki 30tolatki - 3. Szach mat


- Nie idziesz. - Natalia oparta o ścianę, od kilku minut próbowała ruchem robaczkowym stopy osiągnąć ubranie buta. Jednak jego zduszona i zadeptana zapiętka, przylgnięta plackiem do jego wnętrza za nic nie chciała się poddać tej woli.
- Pomóc ci? - Tomek nie był przekonany czy mądrze było widzieć to i spytać. Ale spytał. I zbłądził.
- Nie zbliżaj się do mnie. - Wysyczała Natalia tuż przed tym, jak nieznane moce przejęły kontrolę nad jej nogą i miotnęły nią tak nienawistnie, że bezczelny i zdradziecki but pofrunął i niczym szalony ptak zakończył lot na oknie. - Trudno, idę boso. - Orzekła, po czym zrzuciła drugiego buta i skierowała się do drzwi. - A ty nie idziesz.
Tomek podniósł z podłogi jej rozrzucony obuw i ruszył za nią.
- Nie idziesz! - Wrzasnęła Natalia.- Rozumiesz polską mowę?!
- Dlaczego? - Zapytał pro forma, zamykając za nimi drzwi na klucz.
- Gdyż chcę iść sama!
- To chyba są zajęcia dla rodziców, nie dla matek.
- Jak nie przestaniesz za mną leźć, to dziecko nie będzie już mieć rodziców, tylko matkę!
- Kochanie, chodź tutaj.. - Tomek wyciągnął rękę, by objąć Natalię, ale ten gest nie spotkał się z ucieszeniem.
- Przestań mnie lekceważyć! - Wrzasnęła w odpowiedzi. - W ogóle ze mną nie rozmawiasz! - Rzuciła mu jeszcze, zanim drzwi windy zamknęły się za nią. Tomek wiedział, że ona wie, że on wie, że musi iść z nią, choćby dlatego, że ona nie ma ani kluczyków do auta, ani bladego pojęcia, gdzie jechać. Zszedł więc schodami, konstatując po drodze, że w zasadzie stan taki, w którym ona ciska wokół siebie gromy niczym obłąkany Posejdon, w zasadzie nie odejmuje mu męskości, a wręcz przeciwnie, sprawia, że on czuje się tym bardziej opanowany, silny i męski. Uśmiechnął się pod wewnętrznym nosem, zadowolony, że tak to natura sprytnie wymyśliła i najwyraźniej uśmiechnął się też nieświadomie do zewnątrz, bo kiedy drzwi od windy otworzyły się, zobaczył, jak źrenice Natalii zwężają się na jego widok, a jej ciało szykuje się do ataku. Pierwotny instynkt kazał mu cofnąć się o krok, gdy tymczasem ona, wydostała się na klatkę palcem do przodu, i palec ten ukazał się nagle bardzo blisko jego oczu.
- Śmiej się śmiej, głupi gnoju! Zobaczymy jak się będziesz śmiał, jak ci sąd ustanowi odwiedziny raz w tygodniu! - Wycharczała wraz za palcem, a potem minęła go w szalonym tańcu i przecisnęła się drzwiami na zewnątrz.

wtorek, 11 czerwca 2019

Matki 30tolatki - 2. Hormoneshow


            Dała sobie w kość. A w zasadzie we wszystkie kości sobie dała. W miednicę sobie dała, w biodra sobie dała, w łydy, stopy, a w kręgosłup chyba najbardziej. Dała sobie tak, że poległa plackiem i jedyne już, co mogła, to zamienić się cała w pulsowanie. I pulsowała sobie tak dopóki nie wrócił Tomek i nie rozpakował z niej zwiniętych w kłębek czarnych myśli, jak drut pozaciskanych wyrzutów sumienia i niewidocznych żyłek strachu. Delikatnie, pytanie po pytaniu, pociągając za te poszarpane kłaczki, niczym chirurg uruchomił u niej system mowy, a następnie continuum pytań i odpowiedzi: Czemu czuje się jak transformers? Nie, to nie prawda, że biodra wypadną jej z zawiasów. Nie, stopy Froda tak nie wyglądały. Jeśli nie urodzi sama, na pewno jakoś wyjmą z niej dziecko, nie zostawią go w środku. Dlaczego sama próbowała szorować czarną dziurę domestosem? Oczywiście pojedzie tam i wszystko dokończy. A dziecko się nie rusza bo śpi, nie dlatego, że się zaczadziło bo  raz w łazience niechcący nabrała powietrza. Ale oczywiście powinna się oszczędzać. Choć nie zdarzyło się jeszcze, żeby komuś wybuchły stopy.
            Wreszcie uspokoiła się na tyle, żeby wyjawić najstraszniejszą wiadomość tego dnia. Szminki. Tomek zastrzygł uszami na ten nowy wątek na liście skarg, ale postanowił nie przerywać mieszania w herbacie, gdyż nie był jeszcze pewny, co mu on przyniesie. 
- Dwie wielkie, czerwone szminki. - Usłyszał za plecami i przestraszył się nie na żarty. Nieźle radził sobie z gaszeniem znanych mu już ciążopożarów, ale zawsze obawiał się nowości. 
- Słyszałeś? Spotkałam po drodze Justynę. Powiedziała, że sutki się robią jak szminki. - Natalia schowała twarz w dłoniach i rozpłynęła się. W zmęczeniu, w pulsowaniu nie swojego ciała, w ukrywanych przed sobą samą lękach, w hormonach i w dodatkowych kilogramach. W strachu przed nieznanym i w bezradności, że odkąd zachciała mieć córkę, wszystko ruszyło lawiną bez możliwości kontroli. Niczym ruletka szczęścia i genów.
- Chyba nie będziesz słuchać mikroba, który ma usta większe niż mózg. - Tomek postawił przed nią herbatę, a następnie usiadł koło niej, by ją objąć. - Co ona może wiedzieć o ciąży? Może tylko jak ją usunąć. -Zaśmiał się, ale Natalia wyepatowała w jego kierunku takim nieszczęściem, że szybko przestał się śmiać. 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Matki 30tolatki - 1. Wszystkie Justyny.


               Życie w ostatecznym rozrachunku składa się z tych wszystkich chwil, które nami szarpnęły. I jedyne, co możemy zrobić, to włączyć czujność na piękno wszem i wobec nas otaczające, żeby go głupio nie przegapiać. Rejestrować scenografię, jaką nam serwuje natura. Świadomie zauważać, jak nas los obdzielił artefaktami i przeżywać i filmować wewnętrznym okiem doskonałość i prostotę zwykłych chwil. Natalia była takim chwilołapaczem. Z werwą i namiętnością dziecka zachwycała się kwitnącym kwieciem,  pięknymi kadrami i chwilami zamyśleń. Melancholijne uniesienia spisywała, przypadkowe piękno chwytała w telefon, cytaty podkreślała. Robiła screenshoty i generowała tetrabajty wspomnień. Te następnie gorączkowo porządkowała, selekcjonowała i montowała w filmy i animacje. Zszywała w patchworki, sklejała w kolaże, cięła, dziergała i datowała. Czuła się bezpieczna, kiedy generowała ślad.
               Wracając do domu poprzez deszcz i wieczór poczuła znajomą ekscytację, że oto jest niczym bohaterka filmu o dzielnych kobietach. Kadr wypełniają jej spuchnięte stopy, nie zważające na kałużystość chodnika, w tle być może jakiś cichy smyczek, a widzowie, jak jeden, utożsamiają się cichym westchnięciem z jej powikłanym losem. Podniosła więc wzrok na niebo i zmrużyła oczy. W głowie zmontowała to z muzyką i ten kadr zawładnął jej sercem.
- Natalia?! - Oto głos z publiczności wyszarpnął ją z zamyślenia. Podskoczyła w duchu oraz lewą nogą i obejrzała się. A no tak. Justyna.
- O maj got!!!! Ty tak na serio?
- Co?
- No z tą ciążą!!!
- A, no tak.
- No to gratulacje, ale chciałaś?
- Chciałam. - Natalia westchnęła czując, że tą scenę trzeba będzie wyciąć z filmu.
- O ja, na serio? Boże sory, że tak pytam, ale wiesz, ten brzuch.. i te nogi.. -  Justyna machała brwiami, że prawie jej botox z czoła wystrzelił. - No chociaż ci cycki urosły, co nie? Ale co.. - przysunęła się konfidencjonalnie. - Chcesz karmić?
Natalia uśmiechnęła się jak mogła wymijająco, ale koleżanka czekała w takim napięciu, że nijak nie szło jej przeczekać.
- Pewnie tak. - Odparła w końcu, choć prawda była taka, że wizja dziecka wessanego w ten rejon jej ciała, ciągle była dla niej egzotyczna. Justyna chyba dosłyszała wahanie w jej głosie, bo wypłynęła na szerokie wody.
- Słyszałam że sutki robią się od tego wielkie jak szminka! - Wyrzuciła z siebie, łapiąc Natalię za ramię w geście współczucia. - Widziałam u koleżanki, nie powiem ci której, u Beaty, mówiła mi, że krew jej płynęła z cycków prosto do zupy. No i mleko. Myślisz, że jest takie gęste jak u krowy? Boże, podobno cycki się lubią zapychać, a wtedy puchną i można dostać raka. - Westchnęła i pokręciła głową. - Łał! Na kiedy masz termin? Cesarka co nie? Moja znajoma, zresztą Beata też ją zna, próbowała normalnie rodzić, to ją rozerwało tak, że prawie musieli jej amputować pośladek. Boże sory, może nie powinnam ci tego mówić, ale jesteś bardzo odważna, serio tak myślę. Wiesz, ja bym się nie odważyła, bo to jednak wiesz, potem masz takie ciało sflaczałe, więc myślę, że to super, że się nie boisz. A czemu nic na fejsa nie wrzuciłaś?? - spojrzała na Natalię z wyrzutem.
- Jakoś tak nie chciałam. - Natalia wruszyła ramionami.
- Ale co..że trochę wstyd? - Justyna pokiwała głową ze zrozumieniem. - Zupełnie się nie przejmuj, zdarza się, serio ci mówię. Przecież nie ma stuprocentowego zabezpieczenia, każdego może spotkać! Ja to jednak zawsze tam sobie trochę liczę, który to dzień, wiesz o co chodzi. Ale nie martw się, w razie czego cycki można podnieść, i tą taką fałdę, co zostaje na brzuchu podobno też jakoś wycinają, w razie czego to dzwoń do mnie kochana, przecież mój Leo to wiesz, że zna najlepszych chirurgów, normalnie z nimi jest na ty i nawet z nimi się spotyka prywatnie w ich apartamentach nad morzem, gdzie jeździmy przecież na wakacje, razem zresztą z Beatą, z Karinką, i Adelką, wiesz z którą, tą z Barwy wzdęcia. Ona to w ogóle usunęła, wiesz, tylko w tajemnicy ci mówię. Ja to akurat się nie dziwię, jednak jak się jest sławną gwiazdą to człowiek trochę musi się namęczyć, żeby wyglądać, to potem tak wszystko zmarnować przez ciążę, to jednak szkoda. A w ogóle to jakbyś chciała no wiesz, to też mam znajomości, bo teraz podobno, jak się nie ma pieniędzy to straszne z tym robią problemy, a wiesz, że ja ci zawsze chętnie pomogę, tylko nie wiem, czy z takim brzuchem to można jeszcze, to bym musiała dopytać.
- Dzięki, wiesz co, akurat nie trzeba. 
- Acha. No jak tam chcesz. Jezu, no mówię ci, podziw, serio. - Znów pogładziła ramię Natalii, tym razem z rezygnacją, po czym zrobiła krok w tył i natychmiast przeniosła się znów do swojego świata. - Sory kochana, muszę lecieć, jutro robimy z Leo imprezkę, kolorem przewodnim jest egzaltowany róż, a widzisz, co ja tu mam.. - pokazała wymownie paznokcie w kształcie orlich zawijasów. - Róż madrycki!!! - Na szczęście Natalia nie musiała zgadywać. - Baj kochana, trzymaj się jakoś!! Wiesz, zaprosiłabym Cię, no ale wiesz .. - Ostatni raz rzuciła oczami w kierunku brzucha koleżanki i machnęła znacząco brwiami, po czym odwróciła się i poszczudłowała w kierunku Manufaktury Paznokcia.
               Natalia chwilę jeszcze stała, patrząc za nią, po czym krokiem szuranym ruszyła w kierunku domu. Dotknęła brzucha i poczuła całkiem nowy strach. Nie o zdrowie, nie o poród, nie o cycki. Ale o te wszystkie Justyny, które na swojej drodze spotka jej córka.